Notice: Use of undefined constant d - assumed 'd' in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/index.php on line 16
Zakon.pl - Setne urodziny S. Gabrieli Sporniak CSSMA
Notice: Use of undefined constant ses_top - assumed 'ses_top' in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/index.php on line 89

Notice: Undefined variable: _SESSION in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/index.php on line 89

Notice: Use of undefined constant t - assumed 't' in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/index.php on line 91

Notice: Undefined index: t in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/index.php on line 91

Notice: Use of undefined constant ses_top - assumed 'ses_top' in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/index.php on line 93

Notice: Use of undefined constant flash_woj - assumed 'flash_woj' in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/inc/relacje.php on line 2

Notice: Undefined offset: 0 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coolfocus.php on line 30

Notice: Undefined offset: 0 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coolfocus.php on line 31

Notice: Undefined offset: 8 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coolfocus.php on line 82

Notice: Undefined offset: 9 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coolfocus.php on line 83

Notice: Undefined offset: 0 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coolfocus.php on line 86

Notice: Undefined offset: 0 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coolfocus.php on line 89

Notice: Undefined property: Coolfocus::$id_relacja in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coolfocus.php on line 116

Notice: Undefined property: Coolfocus::$id in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coolfocus.php on line 128

Notice: Undefined variable: powiazanie_ok in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coolfocus.php on line 135

Notice: Undefined variable: zwroc in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coolfocus.php on line 140

Notice: Undefined variable: srodek in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/inc/relacje.php on line 64

Notice: Use of undefined constant q_di - assumed 'q_di' in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/inc/lewa.php on line 2

Notice: Undefined index: q_di in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/inc/lewa.php on line 2

Notice: Undefined variable: zwroc in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coolfunkcje/main.php on line 173

Notice: Undefined index: q_da in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/inc/lewa.php on line 55

Notice: Use of undefined constant s - assumed 's' in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 15

Notice: Use of undefined constant sa - assumed 'sa' in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 16

Notice: Undefined index: sa in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 16

Notice: Use of undefined constant ses_typ_prezentacji - assumed 'ses_typ_prezentacji' in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 43

Notice: Undefined index: ses_typ_prezentacji in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 43

Notice: Undefined offset: 5 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 70

Notice: Undefined offset: 6 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 71

Notice: Undefined offset: 5 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 70

Notice: Undefined offset: 6 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 71

Notice: Undefined offset: 5 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 70

Notice: Undefined offset: 6 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 71

Notice: Undefined offset: 5 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 70

Notice: Undefined offset: 6 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 71

Notice: Undefined offset: 5 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 70

Notice: Undefined offset: 6 in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 71

Notice: Use of undefined constant ses_typ_prezentacji - assumed 'ses_typ_prezentacji' in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 44

Notice: Undefined index: ses_typ_prezentacji in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 44

Notice: Use of undefined constant ses_typ_prezentacji - assumed 'ses_typ_prezentacji' in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 45

Notice: Undefined index: ses_typ_prezentacji in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/coollib/coollist.php on line 45

Notice: Undefined variable: spis_r in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/inc/prawa.php on line 21

Notice: Undefined variable: kategorie in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/inc/prawa.php on line 36

Notice: Undefined variable: prawa in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/zakon/inc/prawa.php on line 36
zakon.pl

 powrt
Setne urodziny S. Gabrieli Sporniak CSSMA
zakon: Michalitki, CSSMA
zobacz info o zakonie | zobacz zapowiedzi dot. tego zakonu

TE DEUM LAUDAMUS! Jakże nie uwielbiać Dobrego Boga, który pozwala nam, po raz pierwszy w historii naszego Zgromadzenia, przeżywać TAKI JUBILEUSZ!!! - 100 LAT ŻYCIA S. GABRIELI HELENY SPORNIAK. Dziękujemy Bogu za dar naszej Czcigodnej Jubilatki i za dar jej wiernej posługi w Zgromadzeniu. Wszystkich naszych Przyjaciół zapraszamy do duchowej łączności z nami i prosimy o modlitwę w intencjach naszej Stulatki. Dzisiaj w kaplicy Sióstr Michalitek w Miejscu Piastowym, Mszę św. dziękczynną za życie i powołanie s. Gabrieli odprawił ks. kapelan Dariusz Kielar. Podczas Eucharystii wygłosił okolicznościową homilię, a przed błogosławieństwem wręczył naszej Jubilatce obraz bł. Jana Pawła II.
Po Mszy św. Zarząd Zgromadzenia i wszystkie Siostry Wspólnoty w Miejscu Piastowym złożyły Ukochanej Jubilatce serdeczne życzenia.
W najbliższą niedzielę - 19 czerwca odprawiona będzie także Eucharystia Jubileuszowa, z udziałem o. gen. K. Radzika, licznych kapłanów i innych gości.
Wielką radością jest dla nas, że s. Gabriela jest nadal sprawna fizycznie, ma dobrą pamięć i prowadzi intensywne życie modlitewne. Każdego dnia, oprócz wielu godzin spędzonych w kaplicy, szyje stuły i wykonuje różne prace krawieckie. Uczestniczy także we wspólnych spotkaniach i posiłkach. Cieszy się, gdy siostry ją odwiedzają, chętnie rozmawia, życzliwie i z troską interesuje się rozwojem naszego Zgromadzenia i losem poszczególnych Sióstr. Jest żywym i wiarygodnym źródłem wiedzy o dziejach naszego Zgromadzenia, świadkiem życia i posługi Służebnicy Bożej Matki Anny Kaworek, wspaniale opowiada o swoich przygodach jako wychowanki, postulantki, siostry, która dzieliła losy Zgromadzenia przed jego zatwierdzeniem,w czasie okupacji naszego Narodu, w latach PRL-u i aż po dzień dzisiejszy.
Siostra otrzymała także specjalne błogosławieństwo i życzenia od Ojca św. Benedykta XVI i od ks. abpa Józefa Michalika. Dziś i w niedzielę spodziewamy się wielu gości, którzy przyjdą gratulować naszej Kochanej Jubilatce.
Z życiorysu:
Helena Sporniak ur. się 17 czerwca 1911 r. w Równym koło Krosna. Miała 9-ro rodzeństwa. Jej mamam Maria zmarła, gdy Helenka miała 2,5 roku. Ojciec Jan przebywał w tym czasie w rosyjskiej niewoli (I wojna światowa). Wychowaniem Helenki i jej siostry Zosi zajęła się ciotka w Rogach. Sama jednak miała wiele dzieci i trudno jej było podołać dodatkowym obowiązkom. Dlatego, gdy Helenka zaczęła 6 rok życia, znalazła się ochronce prowadzonej przez przyszłe siostry michalitki w Miejscu Piastowym. Przylgnęła sercem do przełożonej sióstr, Anny Kaworek (obecnie Sł. Bożej) i przy niej wzrastała jako wychowanka. Po zatwierdzeniu Zgromadzenia (w 1928 r.) wstąpiła do postulatu, później - jako s. Gabriela - odbyła formację w nowicjacie i złożyła śluby zakonne. 29 września br. minie 80 lat od jej pierwszej profesji zakonnej.
W Zgromadzeniu pracowała głównie jako hafciarka szat liturgicznych, ale była też zakrystianką, opiekunką dzieci i kierowniczką Domu Dziecka. Sprawowała funkcje przełożonej domu w Radomiu i w Szydłowcu. W latach 1962 - 1966 była radną generalną.

Na miesiąc przed swoimi setnymi urodzinami s. Gabriela udzieliła redakcji "Zwiastuna" wywiadu, który prezentujemy w całości:
- Jest Siostra najdłużej w naszym Zgromadzeniu. Wiemy, że trafiła Siostra do Miejsca Piastowego jako mała dziewczynka. Pamięta Siostra swoje pierwsze spotkanie z siostrami? Jak ono wyglądało, co zrobiło na Siostrze największe wrażenie?
Ciotka mnie przyprowadziła z Rogów do Miejsca. Miałam wtedy pięć i pół roku. Ponieważ ciotka sama miała dziewięcioro dzieci, a ja byłam dziesiąta, to mnie oddała do sióstr, bo sama nie dawała rady się zajmować wszystkimi. Na starej plebani była duża altana i tam siedziała Matka Anna i wszystkich przyjmowała. Najpierw ciotka z Matką rozmawiały, opowiadała o rodzinie, o tym, że zostałam sierotą i nie mam ani matki, ani ojca. Matka Anna mnie zostawiła i poszłam razem z dziećmi na Jakubówkę, tam mieszkałam, a zajmowała się nami s. Joanna Macioszek. Było nas około 20 dzieci, w moim wieku było rodzeństwo: Tereska i Władziu, pamiętam też Stasię, która zachorowała na płuca. Później była przy nas s. Katarzyna Latusek, a po niej s. Katarzyna Dydówna. Szczególnych wrażeń nie pamiętam, bo cóż może pięcioletnie dziecko pamiętać? Pamiętam, że było dobrze, siostry były dla nas dobre i przy nich zajmowałyśmy się różnymi rzeczami - jak dzieci. Bawiłyśmy się razem, Jakubówka była nieduża - dwa pokoje tylko, sień i strych. Bawiłyśmy się kotkami, jeden to Mićka, drugi Murga.  Życie było serdeczne, choć było dużo braków, bo jedzenia nie było, chleb nam przywozili z Zakładu tylko raz w tygodniu, ale siostry zawsze coś wymyśliły: to ziemniaki upiekły, to coś innego.
- Jak wyglądał świat siostry dzieciństwa przed przyjściem do michalitek? Skąd Siostra pochodzi? Czy Siostra pamięta swoich rodziców?
Pochodzę z Równego, ale po śmierci mamy mieszkałam u ciotki w Rogach. Rodziców nie pamiętam. Miałam dwa lata, gdy zmarła moja mama, a tato był 12 lat w Rosji w niewoli. Nie miałam nikogo, kto by się mną zaopiekował. Trafiłam do ciotki do Rogów, to była siostra mojej mamy. Moja młodsza siostra Zosia, która miała pół roku, jak mama zmarła, poszła do rodziny bezdzietnej, ale jak miała pięć lat, to przyszła do mnie do Miejsca i byłyśmy już później razem.
-Kiedy Siostra zdecydowała, że zostanie michalitką? Co miało na to decydujący wpływ? Z kim siostra rozmawiała na ten temat?
Pierwsza prośba o przyjęcie do postulatu była w dość śmiesznych i mało pobożnych okolicznościach. Jak poszły starsze dziewczęta do postulatu, to my młodsze też poszłyśmy prosić o przyjęcie, bo bałyśmy się, że same będziemy musiały chodzić do świń. Jednak, gdy s. Franciszka Kaworek powiedziała nam, że postulantki będą nadal chodzić do świń, to zrezygnowałyśmy z proszenia o przyjęcie do postulatu i uciekłyśmy szczęśliwe, że nie będziemy musiały same do tego obowiązku chodzić. A tak poważnie, to zawsze lubiłyśmy się bawić w siostry, przebierać się w zakonnice, zawsze nas to pociągało. Obserwowałyśmy, jak siostry przyjmują nowe dzieci, przyjmują gościr30; Ja później to nie składałam prośby, tylko przyszła Matka i powiedziała mi: rHelciu, ty sobie musisz przygotować wszystko i siostra mistrzyni weźmie cię do postulatur1;. Przyszła siostra mistrzyni Alojza Król i zabrała mnie, a wcześniej odprawiłam jeszcze z siostrami rekolekcje. Po rekolekcjach ksiądz Latusek kazał siostrom dać mi czarne pończochy i ubrać jak postulantkę. Ja sobie wtedy jeszcze nie zdawałam sprawy, co się dzieje, że idę do postulatu. Cieszyłam się bardzo, to nawet nie da się opowiedzieć, nie mogłam uwierzyć, że to ja jestem wybrana. Siostry mnie lubiły i ja byłam przywiązana do wszystkich, jak zostałam przyjęta, to byłam bardzo szczęśliwa. O życiu zakonnym często rozmawiałyśmy z siostrami, które przy nas były, one nas też tak ukierunkowywały, by się przygotowywać do służby Bogu. Zresztą ja od samego początku czułam, że nie pójdę w świat, to mnie nie pociągało. Inne dzieci uciekały, a ja nigdy. Miałam swój obowiązek, starałam się go wypełnić jak najlepiej i chciałam być siostrą.  
- Widzimy Siostrę jak długie godziny spędza w kaplicy. Jak wyglądały wspólne modlitwy z siostrami, gdy jeszcze nie było domu i własnej kaplicy?
Bardzo lubiłyśmy się modlić. Pasłam krowy i różaniec zawsze był w ręku. Kaplicy nie było, ale chodziłyśmy do kościoła. Pacierze się mówiło w refektarzu na starej plebani. Przychodziły wszystkie siostry i dzieci, i tam mówiłyśmy pacierze wspólnie, a później szłyśmy do kościoła na Mszę św., a po Mszy na śniadanie. Dzieci nie musiały chodzić na wszystkie pacierze, ale kto chciał to chodził. Po obiedzie chodziłyśmy też do kościoła na nawiedzenie Najświętszego Sakramentu, te południowe modlitwy prowadziła s. Antonina Zglińska. Modlitwy były trochę inne, niektóre krótsze, inne dłuższe, ale zawsze były modlitwy do św. Michała Archanioła, do św. Józefa. Wieczorem były modlitwy w refektarzu o godz. 20.00,a po nich wszystkie rozchodziłyśmy się spać do swoich "mieszkań" na wsi. Dzisiaj też mogę powiedzieć, że przez wszystkie te lata, nie było takiego dnia, w którym nie odmówiłabym różańca. Wcześniej to zazwyczaj był wspólnie, a jak nie było wspólnie, to nawet przed spaniem, w nocy, ale mówiłam.
- Czy oprócz najmłodszej siostry Zosi miała Siostra inne rodzeństwo?  Jakie były losy Zosi? Czy nie chciała zostać siostrą zakonną?
Było nas dziewięcioro rodzeństwa. Najstarszego brata nie znałam, bo zginął na wojnie, ale wiem, że miał na imię Józef, po nim był Władek, Augustyn, którego odwiedzałam, gdy jeszcze żył. Inne dzieci porozchodziły się na służbę, więc ich nie znałam, tylko tyle, co przychodziły mnie odwiedzić. Najstarsza siostra, jak już poszłam do postulatu, to przyjechała do mnie i pojechałyśmy do Krosna na zakupy, po wyprawkę. Zakupiła mi potrzebne rzeczy, bo Matka Anna nie miała pieniędzy, by nam kupować to, co potrzeba. Zosia, najmłodsza siostra często uciekała od sióstr do babki na Rajsy. Nie chciała zostać w zakonie. Później wyjechała do Warszawy, dawała sobie tam radę, bo opiekowała się starszą panią, która zapisała jej mieszkanie, pracowała w fabryce, ale w czasie wojny zginęła. Niemcy wywieźli wszystkich z bloku, w którym mieszkała do obozu i tam zginęła.
- A obecnie, ma Siostra nadal dobry kontakt ze swoją rodziną?
Najbliższa rodzina, z którą utrzymuję kontakt, to moi stryjeczni bracia. Jeden mieszka w Równym, a drugi w Krośnie. Oni nadal przyjeżdżają do mnie i ja jeżdżę do nich. Mam jeszcze bratanka w Łodzi, który obiecał, że mnie teraz odwiedzi i jak Bóg pozwoli, to chce mnie zabrać do Łodzi. Mam też Księdza w rodzinie, jest misjonarzem werbistą, ale już nie pracuje na misjach, tylko teraz w Katowicach. Gdy przyjeżdża do Równego, to też zawsze mnie odwiedza. Reszta rodziny już poumierała. Miałam jeszcze dwie cioteczne siostry (córki tej cioci, u której się wychowywałam po śmierci mamy), które były też zakonnicami u sióstr w Starej Wsi, ale one już zmarły.
- Większość życia pracowała Siostra jako hafciarka. Jakie inne czynności siostra jeszcze wykonywała? Którą pracę lubiła Siostra najbardziej, a która sprawiała najwięcej kłopotów?
Zaraz po pierwszych ślubach, które złożyłam na ręce matki Anny Kaworek w 1931 r., zostałam wysłana na kwestę, bo potrzebne były pieniądze na budowę domu. Pierwsza placówka, na której pracowałam była w Skaryszewie, później w Radomiu, tam zakładałyśmy dom przy ul. Rwańskiej, prowadziłyśmy stołówkę dla księży, a gdy wojna się skończyła i przyszli komuniści, to postarałyśmy się o pracę w Domu Dziecka, gdzie zostałyśmy przyjęte. Było tam dużo dzieci, które były zaniedbane, brudne. Trzeba je było "oczyścić" i rozdzielić do odpowiednich miejsc, oddzielnie chłopcy i oddzielnie dziewczynki. Na placówkach to robiłam wszystko, co było potrzeba: prałam, sprzątałam, gotowałam. Najczęściej to pracowałam w kościele, prałam bieliznę kościelną, robiłam dekoracje, naprawiałam ornaty. Księża z innych parafii przyjeżdżali prosić, by zrobić szopkę czy grób pański, ksiądz proboszcz mnie wysyłał i musiałam jechać. Nie można było powiedzieć, że się nie potrafi, tylko robić i zawsze coś wyszło. Byłam też kierowniczką w domu dziecka, wszystko się dawało rady robić. Haftu to się uczyłam od postulatu i to mnie ratowało na placówkach. Robiłam ornaty, przerabiałam i tak zarabiałam, by mieć pieniądze na podstawowe potrzeby. Nawet do Rzymu robiłam szaty liturgiczne. Każdą pracę lubiłam i nie było takiej, której bym nie zrobiła. Nigdy też nie prosiłam o zmianę placówki czy obowiązku, choć nie zawsze było łatwo z wszystkimi siostrami.
- Która z sióstr miała największy wpływ na Siostry życie duchowe, zakonne? Za które  siostry dzisiaj Siostra najbardziej dziękuje Panu Bogu z racji na doznane od niej dobro?
Bardzo dobrze wspominam s. Germanę Mentel, s. Hieronimę Banaś i s. Jolantę Bociańską, z którymi pracowałam
w Radomiu. W postulacie i nowicjacie miałam też rulubioner1; siostry: s. Dominikę Rynkowską, s. Martę Michalczyk i s. Annę Jarosz, s. Aniela Ostrowska. S. Dominika Rynkowska uczyła mnie haftu, była po szkole hafciarskiej, cieszyła się, że się uczę i haftuję, bo ona nie lubiła siedzieć i haftować.
- Gdyby dało się obecnie przenieść na powrót w minione lata i na nowo przeżyć 10 z nich, jaki okres życia wybrałaby Siostra na tę powtórkę? Dlaczego?
Chciałabym wrócić do Dobrzechowa, ponieważ ten dom wybudowałyśmy własnym sposobem, bez pomocy z Miejsca Piastowego, był blisko kościół, cmentarz. Miło tamtą placówkę wspominam. Zresztą wszystkie miło wspominam. Nigdzie mi nie było źle.
- Siostra bardzo kocha przyrodę. Wokół siebie ma Siostra wiele kwiatów, a ptaki przylatują nie tylko na siostry parapet, ale i do pokoju. Czy ten kontakt ze stworzeniami pomaga Siostrze w relacji z Bogiem?
Oczywiście.  Przecież to takie kochane, patrzysz, a tu przylatuje ptaszyna i tak pięknie mi śpiewa. Kiedyś była u mnie matka generalna, na parapecie miałam położoną kromkę chleba, a tu przylatuje ptaszek i zaczyna jeść, w ogóle się nie bał. Zawsze lubiłam wszystkie zwierzątka, moje gęsi jak mnie zobaczyły, to przychodziły do mnie, nawet krowa, którą pasłam, jak usłyszała mój głos, to wyrywała się tym, co ją pilnowali i przychodziła do mnie. Kontakt z przyrodą pomaga zawsze widzieć wielkość Boga. Patrzysz, a tu wszystko pięknie się rozwija, ma piękne listki, to jak to wytłumaczyć, jak nie działanie Boga.
- Czym wg Siostry jest wiara w życiu człowieka? Wyobraża sobie Siostra życie bez codziennego kontaktu z Bogiem?
Nie wyobrażam sobie życia bez wiary. Jak to żyć? Tow ogóle nie jest życie! Człowiek bez wiary, to jakiś matoł. Jak żyć bez wiary, bez pana Boga, bez Kościoła? Wiara musi być zawsze dobrze umocowana, trzeba wierzyć, Pana Boga kochać. Można wszystko robić bez wiary, ale co to jest warte.  Nie mogłabym żyć bez wiary, bo jak tak się dobrze zastanowić, to trzeba pomyśleć ;kto to wszystko prowadzi;? Kto decyduje o tym, kiedy ma padać deszcz, kiedy zielone listki mają być, a kiedy suche. To przecież Pan Bóg prowadzi to wszystko.
- Czy 100 lat życia, to długo? Jak Siostra ocenia miniony czas? Czy czuje się Siostra staro?
Przeleciało mi nie wiem, kiedy. To wszystko jest, jakby wczoraj było. A teraz takie są dni krótkie. Wszystko z przeszłości stoi mi przed oczyma, widzę te domy, siostry. Widzę jak Matka Anna rozmawia z ciotką, małe dzieci, starą plebanię, wszystkie ścieżki. Bardzo wyraźnie to widzę. I Komunię św. pamiętam dobrze, to jak szłyśmy, jak byłyśmy ustawione, w którym miejscu mamy stać - tego uczył nas ks. Machała. A jak poszłam do spowiedzi, to była też wesoła sytuacja. Spowiadam się i nagle przypomniało mi się, że kartkę zostawiłam na ołtarzyku
i mówię księdzu - nie mam kartki, bo zapomniałam - chciałam iść po tą kartkę, ale ksiądz mnie złapał za rękę i powiedział, żebym się dalej spowiadała, bo jemu kartka nie jest potrzebna. Ja byłam jeszcze mała, bo miałam 6 lat, jak przystępowałam do I spowiedzi świętej. Ksiądz Machała był taki dobry, że pozwolił mi wcześniej pójść do Komunii św. Dobrze oceniam tamten czas, wszystko przeżyłam bardzo dobrze. Ale obowiązki miałam od samego początku, a jak już mówiłam, zaczynałam od pasienia kur, kaczek, krów i to wszystko przynosiło mi radość.  Czy czuję się staro? Nie! Nie czuję się staro, nie czuję starości. Robię się niedołężna, nogi nie chcą chodzić, jestem słaba, ale to nic dziwnego, bo przecież dużo pracowałam, chodziłam po kwestach. Czasem się śmieję, że dlatego jestem taka mała, bo za dużo chodziłam po kwestach i nogi sobie schodziłam. A trzeba było chodzić i zbierać pieniądze, bo inaczej nic by nie można było zrobić przy budowie.
- Czy zauważa jakieś duże zmiany w patrzeniu na świat, ludzi?
Świat się zmienił, bardzo się odczuwa te zmiany. Świat był piękny, noce były jasne, całe niebo rozgwieżdżone. Nieraz w nocy jak stróżowałyśmy na budowie, bo trzeba było pilnować narzędzi i materiału, to patrzyłyśmy w niebo i oglądałyśmy gwiazdy. To mały wóz, to duży i kura z małymi gwiazdkami, czyli kurczętami - tak dawniej mówili, tłumaczyli. To wszystko było piękne. Noce były tak jasne, że jak chodziłyśmy po ogrodach, to można było znaleźć np. na piasku coś, co się zgubiło. Tak było jasno. Przecież jeszcze wtedy nie było płotu, to chodziłyśmy na cmentarz, siadałyśmy przy grobowcu, nieraz rozmawiałyśmy o różnych sprawach i cały plac było widać.
Teraz to jest bardzo bogato, nie ma ubóstwa, tyle tego sprzętu, mebli, dywanów, Matka Anna by się na to nie zgodziła. Ona była bardzo pod tym względem. Co było potrzeba, o to się starała, ale te dywany to za dużo. No, ale taki czas przyszedł.
Nieraz rozmawiam z siostrami o tym, ale każda mówi inaczej. Jedne usprawiedliwiają, że to takie czasy, inne myślą inaczej. Matka Anna jednak mówiła, że ubóstwo nas obowiązuje zawsze. Są śluby to powinno być ubóstwo zachowane. Opowiem taki przykład: jak byłyśmy w Warszawie, to był tam ksiądz profesor, który wstąpił do benedyktynów. U benedyktynów przecież bardzo ostro zachowują ślub ubóstwa i on musiał się do tego dostosować. Był wielkim profesorem i w święta klerycy pojechali z Warszawy go odwiedzić. Byli mocno zaskoczeni, że w Święta Bożego Narodzenia zakonnicy jedzą na jednym talerzu i ten profesor z nimi, choć zawsze był w seminarium bardzo wymagający pod tym względem. I to jest to ubóstwo. Oni nie tracą czasu na mycie tych talerzy, tylko wykorzystują czas na modlitwę. U nas przecież też nie musi być dwa talerze w uroczystości, przecież nie ma, kto myć, a i tak wszystko jedzenie do jednego worka, natomiast czas można by było inaczej wykorzystać. Myślę, że u nas to jest nieraz za dużo tego wszystkiego.
- Co dzisiaj najbardziej Siostrę niepokoi?
Niepokoją mnie te wszystkie choroby, które teraz są. Drugim takim niepokojem jest brak powołań. Ja już tak się modlę do św. Józefa, żeby pilnował tej młodzieży, żeby ją zbierał, żeby jakoś do Boga przyciągnąć. Przecież tyle tej młodzież jest, a powołań nie ma. A jak ktoś przyjdzie, to żeby wytrwał do końca, bo to mnie najbardziej razi, jak ktoś złoży śluby, a później zabiera się i idzie.
- A co najbardziej cieszy?
Ja się cieszę jak widzę, że jest młodzież i są młode siostry i jak są radosne, zadowolone z życia i z tego, że są w zakonie. Wszystko mnie cieszy, przecież mamy i Mszę św., i kapłanów, co nam odprawiają nabożeństwa, mamy wszystko, co nam potrzeba. I jak tu się nie cieszyć. Pogodą się też cieszę, jest dzisiaj taka piękna.
-Przed czym chciałaby Siostra przestrzec inne siostry? A czego im Siostra chciałaby życzyć?
Chciałabym przestrzec i prosić, by siostry przestrzegały ubóstwa i nie traciły czasu na to, co zbyteczne. Widzę, że niektóre siostry się odseparowały, a mogłyby jeszcze pomóc, a inne mają za dużo pracy, np. kuchnia, to ma dużo tego wszystkiego, bo trzeba wszystko przygotować, a gości u nas jest bardzo dużo. Chciałabym siostrom życzyć, żeby wytrwały w Zgromadzeniu i żeby jak najwięcej przyszło nowych i wytrwałych. Każdej życzę, by jak najwięcej korzystała z zakonnych łask. Bo się cieszę, jak widzę siostry zadowolone z życia zakonnego. Innym Zgromadzeniom też tego życzę. Ja mam w Komańczy jedną znajomą siostrę, trochę młodszą ode mnie, choć nie wiem czy jeszcze żyje. Przyjeżdżała do mnie, gdy byłam w Dobrzechowie i uczyłam ją szyć, bo potrzebowała tego do pracy w kościele.  Drugą rkoleżankęr1; mam w Starej Wsi. Odwiedzałyśmy się jak były skupienia.
-100 lat- tego już Siostrze nie zaśpiewamy. Czy życzyć Siostrze 200-tu lat życia?
Nie wiem jak teraz trzeba. Nie wiem jak będą śpiewać. Mnie nie cieszy to, że będą ci wszyscy goście, choć lubię jak mnie odwiedzają, ale wolałabym ciszę i spokojnie się modlić, rozważać to całe życie. Jak jest tyle gości, to człowiek zapomina o tym, co najważniejsze. A już mi pamięć zaczyna uciekać i wielu rzeczy nie mogę sobie przypomnieć.
- Czym mogłybyśmy sprawić Siostrze radość w tym Jubileuszowym Roku? Czego możemy Siostrze życzyć?
Chciałabym jak najszybciej przejść do Pana Boga. Tak czekam, żeby szybko się tam dostać. Człowiek stary, to już o niczym innym nie myśli i nie ma innych potrzeb. Siły słabną, nie może wszędzie iść, potrzebuje pomocy i najlepiej już się stąd zabrać. Trzeba się godzić z wolą Bożą, wola Boża najważniejsza. Modlę się tak"Panie Boże przyjmij jak chcesz, a jak chcesz jeszcze zostawić, to trzymaj"; Mnie nic nie potrzeba, jak mam pracę i modlitwę, to mi nic więcej nie potrzeba.
Chcę, żeby siostry mi życzyły szczęśliwej śmierci, żebym jak najszybciej się przywitała i połączyła z Panem Bogiem. Modlę się do św. Michała już tyle lat, od samego początku i mam nadzieję, że po mnie wyjdzie.

 

 

- - - - - - - - R E K L A M A - - - - - - - -

 

Portal kaznodziejski redemptorystów

Setne urodziny S. Gabrieli Sporniak CSSMA

Nowy generał zmartwychwstańców

Zakończenie Szkoły Formatorek Zakonnych w Trzebini

Zakończyła się kolejna edycja (lata 2009-2011) Szkoły Wychowawców Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych


O serwisie | Kontakt
futbalove dresy Fussball hallenschuhe Billige fodboldtrøjer tilbud Billiga Fotbollströjor Barn Imitazioni orologi italia